Jeszcze niedawno klient wpisywał w Google „chirurg plastyczny Kraków” i przeglądał listę. Dziś coraz częściej pyta ChatGPT: „którą klinikę polecacie i ile to kosztuje?” — albo czyta podsumowanie AI nad wynikami Google, nie klikając w żaden z nich. Stąd nowe hasło w ofertach agencji: pozycjonowanie w AI. Wyjaśniamy, co się pod nim kryje, czym różni się od klasycznego SEO i co da się realnie zrobić — a czego nikt uczciwie obiecać nie może.
Asystenci AI nie mają rankingu
To najważniejsza różnica. Google pokazuje listę dziesięciu wyników i walczy się o miejsce na niej. ChatGPT, Gemini czy Perplexity nie pokazują listy — składają jedną odpowiedź z kilku źródeł, które znajdą lub pamiętają. Nie ma „pozycji trzeciej w ChatGPT”. Jest albo obecność w odpowiedzi, albo jej brak, a do tego lista firm, które asystent wymienił zamiast Ciebie.
Dlatego samo słowo „pozycjonowanie” jest tu umowne. Uczciwiej byłoby mówić o widoczności w AI: czy jesteś wśród cytowanych źródeł, czy asystent zna Twoje fakty i czy poleca Cię w pytaniach, na które chcesz odpowiadać. Nazwy „pozycjonowanie w AI”, „GEO” (generative engine optimization) czy „AEO” (answer engine optimization) opisują tę samą pracę.
Skąd AI bierze odpowiedzi
Współczesne asystenty łączą dwie rzeczy: wiedzę „wbudowaną” w model i wyszukiwanie w sieci w czasie odpowiedzi. Gdy pytasz o konkretną firmę, cenę albo miasto, asystent zwykle sięga do sieci — i tu zaczyna się część, na którą masz wpływ.
- AI Overview i AI Mode w Google budują podsumowanie ze stron z indeksu Google. Pod odpowiedzią widać cytowane źródła. Jeśli Twoja strona nie odpowiada wprost na pytanie, cytowana będzie strona konkurenta, która odpowiada.
- ChatGPT z wyszukiwaniem również cytuje adresy stron. W naszych pomiarach dla firm usługowych źródłami bywają nie tylko strony firm, ale też katalogi branżowe, portale z opiniami i artykuły „ranking najlepszych…” — czyli pośrednicy.
- Wizytówka Google, opinie, profile zewnętrzne są dla asystentów tak samo ważne jak strona. Jeżeli staż firmy na stronie to 25 lat, a w katalogu 30, asystent wybierze jedną z wersji — niekoniecznie tę prawdziwą.
Wniosek praktyczny: AI składa obraz Twojej firmy z wielu miejsc naraz. Praca nad widocznością w AI to porządkowanie wszystkich tych miejsc, nie tylko strony.
Trzy warstwy pracy
Kiedy robimy to dla klientów, dzielimy temat na trzy warstwy — i tak samo warto o nim myśleć samodzielnie:
- Google: AI Overview i AI Mode. Dla każdej ważnej frazy: czy pojawia się podsumowanie AI, kogo cytuje, czy jesteś wśród źródeł. To warstwa najbliższa klasycznemu SEO — tu nadal liczy się indeksacja, jakość treści i jasne odpowiedzi na pytania.
- Asystenci: ChatGPT, Gemini, Perplexity. Zestaw pytań pisanych tak, jak pyta człowiek: „która firma…”, „ile kosztuje…”, „polecacie kogoś w…”. Zadawanych wielokrotnie, bo odpowiedzi się zmieniają.
- Zaplecze faktów. Strona, wizytówka Google, katalogi, opinie, dane strukturalne, plik llms.txt. To warstwa, w której najczęściej znajdujemy rozjazdy — i którą najłatwiej naprawić.
Jak mierzyć, żeby nie oszukać samego siebie
Największy grzech raportów o „widoczności w AI” to wnioski z jednego zapytania. Odpowiedzi asystentów zmieniają się z dnia na dzień; ta sama firma może być polecona rano i pominięta po południu. Kilka zasad, które stosujemy — i które warto wymagać od każdego, kto oferuje taki pomiar:
- Stały zestaw pytań. Piętnaście do dwudziestu pięciu pytań, zapisanych raz i zadawanych w każdym pomiarze tak samo. Dopiero to daje uczciwe „przed” i „po”.
- Powtórzenia. Każde pytanie co najmniej trzy razy na każdy silnik. Wynik raportujemy jako „x z N”, na przykład „firma pojawiła się w 4 z 9 odpowiedzi”.
- Bez wymuszania nazw. Pytanie „polecacie kogoś w Krakowie?” — nie „wymień pięć konkretnych firm”. Jeśli asystent nikogo nie poleca, to też jest wynik.
- Cytowane źródła. Nie tylko „czy jesteśmy”, ale „skąd AI wie” — bo to mówi, gdzie pracować.
- Zero liczb bez źródła. Jeśli ktoś pisze „X tysięcy pytań tygodniowo w ChatGPT o Twoją branżę”, zapytaj skąd. Zwykle nie wie.
Co możesz zrobić sam — pięć kroków
- Odpowiedz na stronie na pytania, które ludzie zadają AI. Cena wyjściowa, zakres, czas realizacji, lokalizacja, „dla kogo”. Jeśli klient pyta „ile kosztuje…”, a Twoja strona mówi tylko „wycena indywidualna”, zacytowana będzie konkurencja z cennikiem.
- Ujednolić fakty. Nazwa, adres, telefon, staż, oceny, godziny — te same na stronie, w wizytówce Google i w każdym katalogu, w którym jesteś. Rozjazdy to najczęstsze znalezisko z naszych pomiarów.
- Zadbaj o wizytówkę Google i opinie. Dla pytań lokalnych to często ważniejsze źródło niż strona.
- Dodaj dane strukturalne i llms.txt. Dane strukturalne (organizacja, usługi, FAQ) pomagają maszynom zrozumieć stronę; llms.txt to prosty plik z opisem firmy dla modeli językowych — tani i nieszkodliwy, choć nie zastępuje powyższych punktów.
- Sprzątnij indeks. Strony demonstracyjne motywu, stare wersje językowe, duplikaty — dla AI to szum, który rozmywa obraz firmy. W jednej z kancelarii, dla których robiliśmy pomiar, w indeksie wisiało ponad sto takich stron.
Czego nie da się obiecać
Nikt nie kontroluje odpowiedzi asystentów — ani my, ani żadna agencja. Kto obiecuje „gwarantowaną obecność w ChatGPT”, sprzedaje coś, czego nie ma. Da się natomiast obiecać dwie rzeczy: pomiar, który da się powtórzyć, oraz pracę nad wszystkim, z czego AI składa obraz firmy. Pierwsze różnice w pomiarze „po” widujemy po czterech do ośmiu tygodniach — dlatego traktujemy to jako pracę ciągłą, nie jednorazową akcję.
Od czego zacząć
Od sprawdzenia, jak jest. Wykonujemy bezpłatny audyt widoczności w AI: kilka do kilkunastu pytań, które zadaje Twój klient, zadanych ChatGPT trzykrotnie, plus AI Overview dla najważniejszych fraz i lista tego, kogo AI poleca zamiast Ciebie. W 3 dni robocze dostajesz PDF z wynikami i priorytetami — bez dostępów do strony i bez zobowiązań. Dopiero na tej podstawie ma sens rozmowa o tym, co dalej.